Dom Dziecka "Julin"
w Kaliskach
07-130 Łochów

tel. (0-25) 675 11 37

 

 

Historia Domu Dziecka

Dom Dziecka JULIN w KaliskachDom Dziecka „Julin” w Kaliskach ma swoją siedzibę w zabytkowym pałacyku z 1904 roku. Placówka funkcjonuje od kwietnia 1904 roku. Pierwszym kierownikiem placówki była Pani Henryka Księżak, a nazwisko pierwszego wychowanka Cesarz.
Historia pałacyku w Julinie i prowadzonej w nim działalności oświatowo - wychowawczej i opiekuńczej sięga jednak lat wcześniejszych.
I wojna światowa wstrząsnęła życiem rodzin polskich, a przez system wysiedlenia ludności w głąb Rosji, i nieustannie przemarsze wojsk, porozdzielała członków rodzin, pozbawiając słabsze jednostki, tysiące dziewcząt  wszelkiego oparcia i możności utrzymania się po wojnie.
Niezliczone listy od młodych dziewcząt różnymi drogami docierały do Pani Heleny Paderewskiej - drugiej  żony Ignacego Jana Paderewskiego – wybitnego polskiego pianisty i męża stanu. Pani Helena Paderewska mieszkała w Szwajcarii, w Riond Bosson, zajmując się tam hodowlą drobiu, ale los Polaków i Polek nie byłej obojętny.
W listach błagano ją o pomoc, o radę, o opiekę, o jakąś deskę ratunku. Pragnęła więc poza wsparciem osobistym zorganizować coś trwałego, aby dziewczętom polskim w kraju rodzinnym dać schronienie i sposobność odpowiedniego przysposobienia się do samodzielnej pracy w dziale gospodarstwa domowego na wsi. Postanowiła założyć dom dla dziewcząt polskich oraz szkołę gospodarstwa. Polskie Ministerstwo Rolnictwa w uznaniu pożyteczności instytucji wzięło ją pod specjalną swą opiekę.
W czasie wojny światowej w pałacyku znajdował się szpital polowy dla żołnierzy Armii Krajowej.
Obecnie na ścianie frontowej budynku byli żołnierze Armii Krajowej z rejonu Gwizdał i Łochowa ufundowali i wmurowali tablicę pamiątkową, dotyczącą tego faktu.

Tablica informacyjna z 1919 roku

W placówce od 1996 roku wychowankowie objęci są opieką młodych wolontariuszy Klubu „8 Wspaniałych” z Warszawy. Goszczą młodzież tego klubu w Julinie, wspólnie z nią spędzają czas, bawią się, rozmawiają o swoich troskach, problemach, zainteresowaniach, uczestniczą na zaproszenie „Klubowiczów” w wycieczkach i balach integracyjnych w Warszawie. Działalność opiekuńczo - wychowawcza placówki wspomagana jest wolontariuszami pracującymi w Fundacjach: LIONS CLUB WARSZAWA ARKA - Międzynarodowe Stowarzyszenie Klubów LIONS Okręg 121 Polska, "Świat na tak", "O lepsze jutro".
Dzięki takiej pomocy wychowankowie mają wsparcie psychiczne, poradnictwo w swoich życiowych rozterkach, mogą też nawiązać nowe znajomości, przyjaźnie spędzać atrakcyjnie wolny czas, dostrzec i uświadomić sobie problemy innych ludzi, np. sprawnych inaczej. Mogą też korzystać z dofinansowania na letni wypoczynek, stypendiów na rozwijanie swoich zainteresowań.


Tablica pamiątkowa
W czasie wakacji 2001 roku grupa wychowanków nawiązała współpracę z wychowankami Domu Dziecka w Podgrodziu na Liwie dla dzieci polskich. Dzięki Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska”, - Odział Węgrów dokonano wymiany młodzieży na wypoczynek wakacyjny i 22 - osobowa grupa Rodaków z Podgrodzia mogła dwa tygodnie spędzić wakacje w Julinie, a dzieci z Julina na Wileńszczyźnie.
Pani Paderewska ofiarowała Julianowi przeróżne gatunki grabiu w ilości do 300 sztuk, przywiezione prosto ze Szwajcarii.
Na koniec alei kurników znajdował się przestronny murowany budynek, przeznaczony na hodowlę drobiu i na administrację tego działu.
Na skraju posiadłości mieszkał w osobnym domku zarządzający, którego pilne oko strzegło całej przestrzeni julińskiej. Motor elektryczny dostarczał światło, a w całej posiadłości zaprowadzoną kanalizację.
Posiadłość obejmowała 60 morgów, w tym 25 pola ornego.
W programie pracy dydaktyczno - wychowawczej z dziewczętami poza teoretyczną i praktyczną nauką hodowli drobiu były też zajęcia konwersacji w języku francuskim i angielskim, gospodarstwa domowego, robótek ręcznych, szycia, tkactwa, kilimczarstwa, zabawkarstwa, sztuki stosowanej, gimnastyki.
Opłata za naukę wraz z utrzymaniem w internacie była bardzo skromna, a dla niezamożnych stosowano znaczne ustępstwa.
Kierowniczką hodowli w Julinie była pani Suzanna Valliemoz - dyplomowana hodowczyni z Anglii. Przełożoną internatu pani Laura Hrehowiczowa, obywatelka ziemska z Mińszczyzny.
W trosce o podniesienie oświaty okolicznego ludu polskiego i na prośbę jego przedstawicieli dopomogła również pani Helena Paderewska urządzić i otworzyć w Julinie szkołę dla dziatwy wiejskiej.
W roku 1924 pragnąc utrwalenia instytucji tej na lata dłuższe na pożytek Polski - przekazała pani Paderewska aktami darowizny całą posiadłość z urządzeniem na własność Centralnego Towarzystwa Gospodarczego przy ulicy Kopernika w Warszawie.
Zakupiła w 1920 roku majątek Julin w województwie warszawskim, w powiecie radzymińskim, w gminie Jadów i własnym kosztem dała przerobić dwór i zabudowania gospodarcze, gdyż najazd bolszewicki zniszczył prawie doszczętnie wszystko, nie szczędząc drzew w parku i oparkowania. Przeprowadzenie odbudowy i urządzenie całego zakładu powierzyła panu Sylwinowi Strakaczowi, który z tego trudnego zadania wywiązał się znakomicie, wykorzystując praktyczny zmysł gospodarczy.
Stanął więc znów w Julinie wśród rozległego parku opodal drogi głównej, z pięknym widokiem, a w zaciszu do nauki sposobny rozległy budynek główny - piętrowy z piękną fasadą, wygodną werandą i z wieżyczką. Na dole szereg sal jadalnych, słonecznych,  czyściuchnych rozległych.
Na piętrze mieściły się pokoje sypialne dla 40 dziewcząt. Obok zaś pokoje, pomieszczenia mieszkalne dla nauczycielek. Weranda górna przebudowana została na kaplicę jako ukoronowanie wielkiego dzieła pamięci o Bogu.
Z głównego budynku droga prowadziła do stawu, który zarybiony oznajmiał pensjonarki z rybołówstwem. Nieopodal stawu przy rzece rozciągały się pola wikliny, wyborowy materiał do koszykarstwa. Po prawej stronie budynków był ogród warzywny, z drugiej kwiatowy.
Julin był przede wszystkim „rajem dla drobiu”, na który złożyły się specjalnie pobudowane domki, każdy ogrodzony specjalną siatką drucianą. Na przestrzeni trzymorgowej były całe ulice kwiatów. Wewnątrz zamontowano zbiorniki z wodą, dostarczające napoju, a zasadzone klony, graby i inne drzewa zastąpić miały iglico, które teraz malowniczo rozpościerało się na terenie „kurzego państewka”.